Alaska z wycieczki statkiem: 6 drogich atrakcji, które warto kupić
Rejs po Alaksie to dla wielu podróżników marzenie z listy „do zrobienia przed śmiercią”. Samo pływanie statkiem pokazuje jednak tylko część regionu, a prawdziwe wrażenia dają wycieczki brzegowe – często kosztujące od 300 dolarów w górę. Oto sześć propozycji, które według autorów amerykańskiego serwisu The Points Guy uzasadniają wydatek.
Lodowce i góry z lotu ptaka
Psie zaprzęgi na lodowcu w Juneau to najdroższa pozycja na liście: około 750 dolarów od osoby. Helikopter zabiera uczestników do obozu na lodowcu Norris, części rozległego pola lodowego Juneau Icefield. Miejsce jest dostępne tylko drogą powietrzną. Na miejscu z doświadczonym musherem przejedziecie się po lodzie zaprzęgiem psów.
Lot nad Denali kosztuje ponad 400 dolarów i jest dostępny tylko dla osób, które wykupiły lądowy program przed rejsem lub po nim, obejmujący Park Narodowy Denali. Małym samolotem leci się nad parkiem, a jeśli pozwolą warunki, pilot ląduje na śniegu na górze i pasażerowie mogą wyjść na zewnątrz. Samolot ma specjalne narty lub pływaki.
Fiord, kolej i żywność
Fiord Tracy Arm często figuruje w planie rejsu jako punkt widokowy, ale statek zwykle nie dopływa do lodowców Sawyer, zwłaszcza na początku sezonu, gdy lód blokuje najwęższe przejście. Wycieczka z małym statkiem ekspedycyjnym firmy Allen Marine (około 300 dolarów) pozwala podpłynąć do lodowca North Sawyer, zobaczyć wodospady, dziką zwierzynę i cielące się lodowce, a potem wrócić na pokład macierzystego statku.
Luksusowy wagon kolei White Pass and Yukon Route startuje ze Skagway i prowadzi trasą z czasów gorączki złota do Carcross w kanadyjskim Jukonie. Wagon na końcu składu ma skórzane fotele, napoje i przekąski w cenie oraz prywatnego przewodnika. Dzieci nie mają wstępu. Prawie trzygodzinna podróż kosztuje około 450 dolarów.
Uczta z krabów w Ketchikan to najtańsza opcja – około 130 dolarów. Przewodnicy pokazują, jak wyciąga się pułapki na kraby, a następnie uczestnicy jadą do George Inlet Lodge, gdzie mogą jeść kraby bez limitu, z masłem i lokalnym piwem (jest też opcja bezalkoholowa).
Wieloryby z pokładu małej łodzi
Obserwacja wielorybów jest dostępna w wielu portach, m.in. w Juneau, Icy Strait Point i Wrangell. Ceny wahają się od 200 do 400 dolarów. Autorzy radzą wybierać małe łodzie, bo duże statki wycieczkowe zwykle trzymają się z dala od wielorybów, a oficerowie są szkoleni, by omijać ich stada. Z pokładu dużego statku zobaczy się je co najwyżej z daleka. Najlepiej wspominane miejsca to Icy Strait Point oraz zatoka Auke Bay koło Juneau. Warto zabrać poncho i ubranie przeciwdeszczowe, a parasole zostawić na statku.
Co to oznacza dla polskiego turysty
Ceny podano w dolarach, więc przy obecnym kursie warto przeliczyć budżet z zapasem – kilka takich wycieczek w trakcie jednego rejsu to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych na osobę. Do tego dochodzi koszt samego rejsu i dojazdu. Dla Polaków rejsy na Alaskę oznaczają lot za Atlantyk, a w przypadku wypraw lądowych przez Kanadę (jak kolej do Carcross) trzeba sprawdzić wymogi wjazdowe obowiązujące w danym momencie.
Praktyczna rada: nie wszystkie atrakcje trzeba kupować u armatora. Przed rezerwacją porównajcie ofertę statku z propozycjami lokalnych firm, pamiętając jednak, że wycieczka z oferty rejsu zwykle gwarantuje powrót na statek na czas. Ceny i dostępność, zwłaszcza lotów nad Denali, mogą się zmieniać z sezonu na sezon, więc sprawdźcie aktualne dane przed wyjazdem.
Źródło: The Points Guy – „6 once-in-a-lifetime Alaska shore excursions worth the splurge”
